Zgadzam się
Ta strona używa cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Przeczytaj naszą: Politykę prywatności.

Aktualności

Systemy condo alternatywą?

17 kwietnia 2014
Systemy condo alternatywą?

Na rynek powraca wykreowana przez deweloperów moda na systemy condo. Nie jest to zjawisko nowe − na cywilizowanych i bardziej zasobnych rynkach zagranicznych takie projekty funkcjonują od dawna.

Systemy condo stanowią alternatywę inwestowania w nieruchomości, dają możliwości zakupu pojedynczych apartamentów czy pokoi hotelowych, ale i również pojedynczych jednostek uczestnictwa (udziałów) w projekcie.

Czym się różni condo od klasycznych schematów?

Głównym czynnikiem różniącym te projekty od klasycznego inwestowania w nieruchomości do najmu jest to, że deweloper bierze na siebie nie tylko obowiązki związane z wybudowaniem i zarządzaniem nieruchomością, ale i zobowiązuje się wynajmować lokale w imieniu właściciela, czyli zarządzać najmem. Takie rozwiązanie jest szczególnie wygodne dla osób, które chcąc korzystać na własne potrzeby z lokalu, a w pozostałym czasie czerpać zyski z najmu, nie zajmując się tym na co dzień. Produkt taki nie jest nowy, na rynku funkcjonują firmy specjalizujące się w zarządzaniu najmem oraz fundusze inwestycyjne oferujące takie produkty, jako alternatywne źródła pomnażania ewentualnych przychodów.

Deweloperzy jeszcze kilka lat temu niechętnie zajmowali się takim projektami, byli skupieni głównie na szybkiej sprzedaży wysokomarżowych inwestycji, a nie ich zarządzaniem. Nadmuchana bańka cenowa temu sprzyjała − mieszkania sprzedawały się praktycznie od ręki. Deweloperzy niesieni sukcesem postanowili zainwestować na innych rynkach, wyjść z metropolii do znanych miejscowości i ośrodków turystycznych. Pokupowano ziemię pod inwestycje, często w tzw. górce cenowej, nad polskim morzem, w górach i nad jeziorami, łudząc się, że rynek będzie dalej galopował, ceny będę rosły, turyści zagraniczni ulokują tu swoje fundusze, a banki będą przyjaźnie dawać kredyty krajowym, coraz lepiej zarabiającym inwestorom. Ruszyły kampanie medialne zachęcające do zakupu tzw. drugiego domu w urokliwej lokalizacji, prognozowano, że coraz lepiej zarabiający Polacy będą śmigać na weekendy nowo wybudowanymi autostradami do rodzimych kurortów i mieszkać w swoich prestiżowych condoapartamentach czy condohotelach.

I przyszedł kryzys...

Takie były plany, ale kiedy przyszedł czas kryzysu i stabilizacji na rynku okazało się, że coraz trudniej jest sprzedać gotowe już lokale. Zmieniono koncepcje i powrócił model condo. Deweloperzy chcąc nie chcąc zajęli się zarządzaniem tymi projektami, bo lepiej zagospodarować to, co jest, niż trzymać pustostany. Niestety nie wszystkie projekty ze względu na lokalizację i funkcjonalność oraz standard da się przerobić na condo. W lepszej sytuacji są projekty budowane od razu z takim przeznaczeniem. O atrakcyjności inwestycji decyduje jej lokalizacja, funkcjonalność, standard wykończenia i koszty utrzymania. I oczywiście najważniejszy czynnik − chłonność rynku poparta jak najwyższymi do osiągnięcia czynszami najmu. Bo przecież oprócz korzystania dla własnej wygody z condo przez nowego właściciela, liczy się przychód z jego najmu. Rentowność z tych projektów jest porównywana do klasycznych inwestycji w najem i wynosi średnio 4-8% w skali roku. To dobry wynik, mając na uwadze zmieniającą się koniunkturę na rynku czy ryzyko ewentualnych pustostanów z braku najemców.

Kto płaci szybko, ten płaci dwa razy

W co jednak zainwestować? Czy skusić się na condoapartament położony nad samym brzegiem morza? Czy może kupić udział w condohotelu, np. w Warszawie i pobierać zyski z najmu, ale bez możliwości opalania się na swoim terenie w nadmorskim czy górskim kurorcie?

Każdą decyzję należy dobrze przemyśleć, a przede wszystkim sprawdzić dewelopera, zwizytować inwestycję oraz zapoznać się szczegółowo z umowami, jakie będą nas z nim wiązać. I mimo wszystko − na bieżąco pilnować swojego interesu. Takie działanie powinno nas uchronić od przykrych niespodzianek, bo przecież na projekcie mamy również zarabiać. Podejdźmy do tej inwestycji spokojnie i nie dajmy się zwieść kolorowym prospektom czy optymistycznym analizom ekonomicznym, tworzonym na potrzeby sprzedaży. Stare przysłowie bowiem mówi: Kto płaci szybko, ten płaci dwa razy.

 

Tomasz Błeszyński

Doradca Rynku Nieruchomości

www.tomaszbleszynski.pl